OZE i dotacje – teatrzyk?

 

Z każdym kolejnym mijającym rokiem walka pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami OZE wciąż przybiera na sile. Obie strony próbują przekonać ludzi, że ich opinia jest jedyną objawioną prawdą. Przyszłość OZE jest wciąż niepewna- zarówno w Polsce, gdzie dotacje nadal nie przybrały klarownej formy, jak i na świecie.

 

Teoria spiskowa - zaniżane dotacje?

Jest wiele argumentów potwierdzających korzyści płynące z OZE, dobrze znanych przez większość osób interesujących się tym tematem. Musimy przyznać, że obrońcy starego systemu energetycznego nadal mają „mocny” głos w tej sprawie:
https://www.youtube.com/watch?v=MzebgM5Wp74
ale kalkulacje ekonomiczne OZE są wciąż lepsze, wraz z każdym nowym wynalazkiem ze świata technologii, który to czyni je bardziej wydajnymi, przystępnymi cenowo, a także ogólnie – bardziej opłacalnymi; niedługo do rentowności przedsięwzięcia zbędne będą nawet nieodzowne na chwilę obecną dotacje. Grupa osób wspierająca nowe, ekologiczne źródła pozyskiwania energii jest wciąż liczniejsza. Czemu więc OZE ma tyle przeszkód, by stać się główną siłą na rynku energetycznym? Sądzę, że odpowiedź brzmi: ponieważ istnieją pewne grupy firm/ludzi z niektórych przemysłów, które nie chcą pozwolić na rozwój tego rynku. Mają one szerokie koneksje (w rządach, instytucjach związanych z energetyką) i mogą powstrzymać rozwój OZE przez specjalne prawa pisane przez ręce ich marionetek (nastręczające trudności z projektowaniem instalacji OZE, zaniżane dotacje itp.) Tak – może być to teoria spiskowa, ale jest to również logiczne – energia (podobnie jak informacja) jest w dzisiejszych czasach jednym z głównych źródeł władzy. Każdy, kto ją kontroluje, posiada realną władzę. Jeśli możliwość generowania i zarządzania energią zostałaby dana dla każdego przeciętnego człowieka – królowie staliby się bezsilni. Sądzę, że nikt z nas nie jest naiwny i wierzy, że królowie mogliby grać według zasad? Od wieków istnieje tylko jeden rodzaj zasad akceptowanych przez królów – ich zasady.

 

Możliwości

Istnieją pewne możliwości, by porzucić stary, zgniły i zanieczyszczony system (w wielu znaczeniach), dla przykładu – niektóre z nich przedstawił Andrew Winston:
http://blogs.hbr.org/2014/02/how-exactly-will-we-move-away-from-fossil-f...
Warto się nad nimi zastanowić, ale... czy którakolwiek z nich jest faktycznie realnym rozwiązaniem (ostatecznie nawet "wieczyste" wspieranie przez państwowe dotacje nie wchodzi w rachubę), czy jest to może kolejna część snu o OZE, podobnie jak koszmarny przeciwnik pod postacią „Czarnej Rady”?
Wiele statystyk, podobnie jak te cytowane poniżej:
http://www.usatoday.com/story/money/markets/2014/01/31/renewable-energy-...
dowodzi, że w wielu krajach OZE (zwłaszcza energia solarna) urasta do rangi „dużego gracza”. Podobne sytuacje mają miejsce w każdym zakątku globu. Czy oznacza to, że będzie to udany ruch w kierunku czystej przyszłości, a trony upadną?
Jaka jest Twoja opinia? 

Komentarze